#Elin
Rozmawiałam z Sophie.. Cieszyła się razem ze mną, jednak czułam, że coś jest nie tak. Nie ważne, wiedziałam że nie powinnam pytać. Siedziałam z Zaynem, nagle dostał jakiś super ważny telefon i musiał wyjść. Zostałam więc sama w wielkim, pustym mieszkaniu. Nie wiedziałam co robić. Piłam gorącą herbatę o smaku Liczi z sokiem z pigwy. Czułam szczypanie na języku z powodu oparzeń gorącym napojem. Takie masochistyczne. Usiadłam na parapecie i zerkałam.. to na małą karteczkę, leżącą na moich kolanach, to na piękną panoramę za oknem. Nie wiedziałam czy chcę zadzwonić do tego całego "Jamesa". Byłam pełna obaw. Chciałabym żeby Zayn był tu teraz ze mną. Żeby mi doradził i przytulił mnie. Chciałabym teraz czuć jego ciepło. Zadzwoniłam.
*przez telefon*
-Halo? Zayn! Gdzie jesteś i co jest takie ważne?
-Hej Kotek! Ja jestem.. erm.. nie ważne. Już nic nie jest ważne. Zaraz u Ciebie będę, dobrze?
-Właśnie dzwonię, żeby się dowiedzieć kiedy przyjedziesz. Potrzebuję Cię. Teraz.
-Już jestem w samochodzie. Jadę.
-Dobrze. Czekam. Paaa.
-Pa Kochanie.
Uśmiechnęłam się do słuchawki i rozłączyłam się. Wiem, że on był bardziej w to wszystko zaangażowany. Nie wiem czemu, ale po prostu tak było. Po 20 minutach i 2 kubkach herbaty usłyszałam pukanie.
-OTWARTE!- krzyknęłam schodząc z parapetu.
Zayn wszedł. Podbiegłam do niego i po prostu wtuliłam się w jego ciepłą klatkę piersiową. Przytulał mnie mocno. Tak, jak tego potrzebowałam. Był taki ciepły, mimo tych 16*C na zewnątrz. Wyszeptałam mu do ucha ciche "dziękuję" i pocałowałam go namiętnie. Szybko odwzajemnił pocałunek. Nasze wargi złączyły się w jedno, a języki tańczyły gorący taniec. Zatopiłam dłoń w jego ciemnych włosach. Poczułam jego silną, męską dłoń na dole moich pleców. Wiedział gdzie może dojść, a gdzie już nie powinien. Zaczęliśmy przesuwać się w stronę mojej sypialni. Wskoczyłam na Zayna, oplatając go nogami. Trzymał mnie mocno. Cały czas miałam zamknięte oczy. Chłopak oparł mnie delikatnie o ścianę. Jego jedna ręka podtrzymywała moje pośladki, a druga przyciskała mnie do jego ciepłego torsu. Przerwaliśmy pocałunek dosłownie na ułamek sekundy, kiedy to Zayn ściągnął koszulkę. Wiedziałam, że tego chcę. Teraz. I wtedy wszystko runęło. Całe ciepło uciekło wraz z otworzeniem drzwi, w których stała Sophie. Natychmiast oderwaliśmy się od siebie. Mój chłopak i niedoszły kochanek pośpiesznie założył koszulkę. Ja poprawiłam moją jasną spódniczkę i biały sweter. Mała łezka zakręciła mi się w oku, ale natychmiast ją wytarłam. Rzuciłam tylko mordercze spojrzenie przyjaciółce. Pociągnęłam Zayna za rękę. Stanął przy drzwiach. Ja ubrałam moje szare, wiązane botki i wyszliśmy, mijając Sophie w drzwiach.
-Elin-zaczął Zayn.-Co robisz?
-Ciągnę Cię. Ale jak widać, jesteś dość śliny.
-Ale gdzie mnie ciągniesz?
-Do samochodu. Jedziemy do Ciebie-zatrzymałam się.-Zayn, ja już wiem. To dziś chcę to zrobić i właśnie z Tobą-pocałowałam go przelotnie w usta i ponownie wtuliłam się w niego.
-Dobrze-poczułam nutkę chłodu w jego głosie. Wyszliśmy z wieżowca i natychmiast popędziliśmy do Zayna... Zostawiłam tym samym Sophie samą do samego rana. Ethan miał wrócić rano. Miał nocną zmianę. Nie martwiłam się o współlokatorkę.. Byłam teraz na nią okropnie zła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz