17 listopada 2012

Rozdziała 17 "El i Dan "

Wstałam rano,wzięłam ciepły prysznic i ubrałam moją sukienkę w kwiatki,podkolanówki i jakieś buty.
Weszłam do kuchni,tam czekali na mnie Elin i Ethan.
-Cześć,co dziś do jedzenia ? -zapytałam się całując Ethana w policzek.
-Specjalna jajecznica Elin.-odpowiedział Ethan.
-mmm..pycha !
-Dobra,jak chcecie jeść to rozłóżcie talerzyki i dajcie chleba i masła.
-Dobrze mamo ! - zaśmiał się pod nosem Ethan.
-Tylko bez takich ! -zagroziła łyżką Elin.
Za 5 minut zaczęliśmy jeść,po 2 skończyliśmy już jeść.
Ja z Elin umówiłyśmy się z Eleanor i Danielle.
Są naprawdę świetnymi koleżankami.!
Poszłyśmy potem oglądać buty.
Elin i ja wybrałyśmy sobie martensy.
Obie kupiłyśmy hot pink,lecz ja lakierowane
Eli matowe.
Potem poszłyśmy we 4 do mieszkania.Lou,Harry,Liam,Zayn i Niall już tam byli.
-Ethan ! Ethan ! -krzyczała Elin- Patrz jakie mamy wspaniałe buty !
-Hhahahah,Elin chodź na słówko.-powiedziałam
Elin ostatnio dziwnie się zachowywała jakby się..jakby się...zakochała !
Pamiętam to,zachowywałam się tak jak pierwszy raz spotkałam Ethana.
-Elin,ostatnio bardzo dziwnie się zachowujesz !
-hahahhahaha! -Elin śmiała się jak psychopatka
-Eli,ty się przypadkiem nie zakochałaś ?
-Nie,zwariowałaś ! -Krzyknęła
-Chodźmy już,bo na nas czekają.
Usiedliśmy wszyscy i Liam puścił jakiś film.
Była to jakaś komedia.
Była już godzina 20:00
więc Lou wpadł na pomysł,żebyśmy poszli na ''dyskotekę"
Miałyśmy z Elin tryliony ubrań.
Więc Ja,Elin,El i Dan poszłyśmy się przebrać.
Ja uczesałam koka,do uszu włożyłam spiralę.
Ubrałam spodenki z wysokim stanem,bluzkę z napisem : METAL
była różowa,taka pastelowo różowa.
I do tego podkolanówki i nowe martensy.
Elin ubrała lity,i małą czarną.




16 listopada 2012

Rozdział 16. "Spontaniczność" #Elin.

#Elin




Od kilku godzin czułam się dziwnie we własnym mieszkaniu... To dziwne zachowanie Sophie, nie wiedziałam o co chodzi. Ona przestała ze mną rozmawiać... Dziwne uczucie, kiedy jednego dnia jest wszystko idealnie! Aż tu nagle takie zaskoczenie i okazuje się, że tak na prawdę nie znasz swoich przyjaciół..
  Zayn został ze mną. Całą noc. Znów, tak jak u niego, rozmawialiśmy. Uwielbiałam takie noce z Sophie.. Odkąd jesteśmy, tu, w Londynie wszystko wywróciło się do góry nogami. To przykre.
  Nadal byłam mega podniecona dniem spędzonym z Zaynem. Kiedy wrócił, wtedy, jak dzwonił do kogoś oznajmił mi, że wychodzimy. No to wzięłam torbę i wyszliśmy. Wsiedliśmy do taksówki (Zayn nie ma prawa jazdy). W samochodzie, Zayn zawiązał mi oczy. Kiedy wysiedliśmy Zayn powiedział, żebym uważała, potem jednak uznał, że to zbyt niebezpieczne i wziął mnie na ręce. To było urocze. Poczułam, że jesteśmy w jakimś pomieszczeniu.
-Zayn, kochanie. Rozumiem, że to niespodzianka, ale gdzie my do cholery jesteśmy?!
-Nie klnij, Tobie nie wypada. Poczekaj, bądź cierpliwa.
Postawił mnie na ziemi i rozwiązał przepaskę, którą ciągle miałam  na oczach. Ujrzałam wnętrze jednej z "kapsuł" London Eye! W środku stał nakryty stolik ze świecami i w ogóle. W tle leciał mój ulubiony zespół. Marina & the Diamonds. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, ale usiadłam i opanowałam się.
-Ej, słońce!- powiedział czule Zayn.- Wszystko ok?
-Ta-a-ak ty-y-ylko niiikt nie zro-o-o-byił dla mnie czego-o-o-ś tak pię-ę-ęknego-szlochałam. Chyba jednak nie byłam na tyle opanowana.
Przytulił mnie. Tak jak jeszcze nigdy. Uroczo. Ciepło. Czułam się jak księżniczka, która znalazła swojego księcia. Siedzieliśmy chwilkę w takiej pozycji. Nagle do "kapsuły" wszedł gościu, ubrany jak kucharz. Położył przede mną i po przeciwnej stronie wieeeelki pucharek lodów. Dla mnie sorbety, tak jak lubię, a dla Zayna czekoladowo-waniliowo-ciasteczkowe. Wyszedł. Zostaliśmy sami, a London Eye zaczęło się ruszać. Zayn mnie puścił. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Siedzieliśmy w ciszy, rozkoszując się swoim towarzystwem i tymi pysznymi lodami. Po zjedzonych lodach, miałam ochotę zatańczyć. Wstałam, zdjęłam buty i zatraciłam się w muzyce. Zamknęłam oczy. Nie zauważyłam, jak przywarłam do Zayna. Kołysaliśmy się w rytm piosenki Matta Waltersa "I would die for you".
 Muzyka już nie grała, a my nadal bujaliśmy się. W końcu dobiliśmy do końca naszej przejażdżki. Musieliśmy wyjść. Ubrałam buty i zerknęłam na ekran telefonu. 25 NIEODEBRANYCH OD ETHANA!