16 listopada 2012

Rozdział 16. "Spontaniczność" #Elin.

#Elin




Od kilku godzin czułam się dziwnie we własnym mieszkaniu... To dziwne zachowanie Sophie, nie wiedziałam o co chodzi. Ona przestała ze mną rozmawiać... Dziwne uczucie, kiedy jednego dnia jest wszystko idealnie! Aż tu nagle takie zaskoczenie i okazuje się, że tak na prawdę nie znasz swoich przyjaciół..
  Zayn został ze mną. Całą noc. Znów, tak jak u niego, rozmawialiśmy. Uwielbiałam takie noce z Sophie.. Odkąd jesteśmy, tu, w Londynie wszystko wywróciło się do góry nogami. To przykre.
  Nadal byłam mega podniecona dniem spędzonym z Zaynem. Kiedy wrócił, wtedy, jak dzwonił do kogoś oznajmił mi, że wychodzimy. No to wzięłam torbę i wyszliśmy. Wsiedliśmy do taksówki (Zayn nie ma prawa jazdy). W samochodzie, Zayn zawiązał mi oczy. Kiedy wysiedliśmy Zayn powiedział, żebym uważała, potem jednak uznał, że to zbyt niebezpieczne i wziął mnie na ręce. To było urocze. Poczułam, że jesteśmy w jakimś pomieszczeniu.
-Zayn, kochanie. Rozumiem, że to niespodzianka, ale gdzie my do cholery jesteśmy?!
-Nie klnij, Tobie nie wypada. Poczekaj, bądź cierpliwa.
Postawił mnie na ziemi i rozwiązał przepaskę, którą ciągle miałam  na oczach. Ujrzałam wnętrze jednej z "kapsuł" London Eye! W środku stał nakryty stolik ze świecami i w ogóle. W tle leciał mój ulubiony zespół. Marina & the Diamonds. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, ale usiadłam i opanowałam się.
-Ej, słońce!- powiedział czule Zayn.- Wszystko ok?
-Ta-a-ak ty-y-ylko niiikt nie zro-o-o-byił dla mnie czego-o-o-ś tak pię-ę-ęknego-szlochałam. Chyba jednak nie byłam na tyle opanowana.
Przytulił mnie. Tak jak jeszcze nigdy. Uroczo. Ciepło. Czułam się jak księżniczka, która znalazła swojego księcia. Siedzieliśmy chwilkę w takiej pozycji. Nagle do "kapsuły" wszedł gościu, ubrany jak kucharz. Położył przede mną i po przeciwnej stronie wieeeelki pucharek lodów. Dla mnie sorbety, tak jak lubię, a dla Zayna czekoladowo-waniliowo-ciasteczkowe. Wyszedł. Zostaliśmy sami, a London Eye zaczęło się ruszać. Zayn mnie puścił. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Siedzieliśmy w ciszy, rozkoszując się swoim towarzystwem i tymi pysznymi lodami. Po zjedzonych lodach, miałam ochotę zatańczyć. Wstałam, zdjęłam buty i zatraciłam się w muzyce. Zamknęłam oczy. Nie zauważyłam, jak przywarłam do Zayna. Kołysaliśmy się w rytm piosenki Matta Waltersa "I would die for you".
 Muzyka już nie grała, a my nadal bujaliśmy się. W końcu dobiliśmy do końca naszej przejażdżki. Musieliśmy wyjść. Ubrałam buty i zerknęłam na ekran telefonu. 25 NIEODEBRANYCH OD ETHANA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz